
I jestem z nich zadowolona pomimo wszystko. Ot, taka mała radość. :)
Dziś piszę już z tej ciemnej strony Mocy. Dwa dni temu weszłam w rzekomą „dorosłość" i tak już zostanie do końca. ;) Muszę przyznać, że czuję się dokładnie tak samo, jak czułam się jeszcze po jasnej stronie, więc jest zgodnie z moimi oczekiwaniami. Ola Szu. wraz z Bambaryłką zgotowały mi niespodziankę w postaci babeczek oblanych różowym lukrem, z Barbie i świeczkami, zapakowanych w gustowne pudełko oklejone Taśmą Życia (zapachową!), czyli, jak kto woli - papierem toaletowym. Część babeczek została pożarta przez wygłodniałych Wikingów oraz spotykane u roślin nagonasiennych skupienie sporofili, czyli liści zarodnionośnych (teraz sobie główkujcie, o co mi chodziło :P), ale część na szczęście udało się pochłonąć mi. Wypadałoby złożyć to podanie o dowód... ;)
Prawdą okazała się mądrość ludowa z Demotywatorów - kiedy wstaję wcześniej i pędzę na przystanek, autobus się spóźnia (nie, żebym specjalnie narzekała, ale głupio jest jechać teoretycznie wczesnym autobusem i spóźnić się na lekcje). Dla równowagi - kiedy olewam autobus i idę piechotą, przyjeżdża dokładniuśko o czasie i mija mnie wesoło w połowie drogi, albo nawet i przed połową. Jedyne, co czasem mnie pociesza to fakt, że czasami wychodzę z domu już po godzinie jego teoretycznego wyjazdu i na piechotę docieram szybciej niż sam autobus... ^^
Ostatnio, wracając po ciężkim dniu nauki zastałam w okolicach domu krzepiący widok - ciężka praca przy odśnieżaniu i wywożeniu śniegu. Gremialne odśnieżanie pierwszy raz od dawna, a żeby wywozili te zwały śniegu, to u nas w mieście jeszcze w życiu nie widziałam. Ucieszyłam się niepomiernie na myśl, że następnego dnia będzie się wreszcie dobrze szło do szkoły. Taa... Widok, który ujrzałam następnego dnia, przeraził mnie nieopisanie. WSZYSTKO zasypane, zawiane, nawet na schodach i ganku miałam warstwę śniegu. Do szkoły dożeglowałam brodząc niemal po kolana. Pracowicie padało całą noc. A jeszcze tego dnia po rehabilitacji (ból, pot i łzy) wybierałam się na bieganinę po mieście w poszukiwaniu ciuchów na 18stkę (ostatecznie zostanę przy stroju hippisa, więc zaliczyłam spory rajd po lumpeksach :D). Kiedy dobrnęłyśmy z Mamą, która wspierała mnie w charakterze eksperta, do domu, po prostu padłam na twarz i zasnęłam. Moje wszystko! Ała.
No dobra, czas na gwóźdź programu *pozostawia chwilę ciszy dla zbudowania większego napięcia* - zostałam bestialsko namówiona na dołączenie do drużyny Wikingów. Nie, nie żartuję. Na Odyna, w co ja się wpakowałam... Bieganie w gieźle i przyszywanie odciętych w walce kończyn - taki los sobie wróżę. Mam jednak niejasne przeczucie, że będzie fajnie (bo na towarzystwo absolutnie nie mogę narzekać ;P). W zasadzie w ten sposób spełnia się moje dawne, dawne marzenie, o którym nawet nie napisałam tutaj, bo nie wierzyłam, że to w ogóle możliwe. :P Cała sytuacja jest dość, zabawna, bo kiedy zobaczyłam, że takie osobniki występują u nas w szkole, pomyślałam z żalem, że byłoby fajnie, ale nie mam czasu i w ogóle, i w szczególe... A tutaj, proszę, to wszystko samo do mnie przyszło. Stwierdziłam zatem, że to przeznaczenie i cóż - już się nakręciłam. ;)
Piosenka na dziś. Podoba mi się głos wokalisty i już!
czwartek, 18 marca 2010
Miłych gości było: 19361
Skromny zbiór wycinków z, jeszcze niedługiego, żywota i ewentualnych przemyśleń. Mój własny kącik, moje wspomnienia, nadzieje, czasami wierszydło, czasami ulubiony utworek. Czasem pogoda, a czasami - ...
więcej...Skromny zbiór wycinków z, jeszcze niedługiego, żywota i ewentualnych przemyśleń. Mój własny kącik, moje wspomnienia, nadzieje, czasami wierszydło, czasami ulubiony utworek. Czasem pogoda, a czasami - słota. Po prostu.
schowaj...
Tu i tam, i tam, i tam, i tu
Tam i tu, i tu, i tu, i tam
Tam i jeszcze tam, i jeszcze tu
Tu i jeszcze tu, i jeszcze tam
Tu i jeszcze tam
Tam i jeszcze tu
Tu i jeszcze,jeszcze,jeszcze tam
Cudu wszechświata nocny ład
Niewysłowiony bukiet gwiazd
Każda z gwiazd samotna
Każda z gwiazd samotna
Wszystkie razem zaś:
Wiszący ogród, promienny park!
Każdy z nas samotny
Każdy z nas samotny
Czemuż, czemuż więc
- my, gwiezdne dzieci -
W gwiazdozbiór piękny, przepiękny wręcz
Nie skupimy serc?
(E. Stachura)"Tak"
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: